Czy edukacja zabija kreatywność?

Home / aktualności / Czy edukacja zabija kreatywność?

Standardowy model oświaty stworzony jest w oparciu o prosty rachunek – wyedukować z sukcesem jak największy odsetek osób przy użyciu tych samych narzędzi. Jednak w każdym dostatecznie dużym zbiorze zawsze znajdzie się pewna cząstka, która wymyka się teorii. Szkoła często pada ofiarą twierdzenia, że tak przyjęta normalizacja marnuje ludzki geniusz i tak naprawdę przystosowuje nas do życia w świecie, w którym ostatecznie żyć nie chcemy.

Sir Ken Robinson – światowej sławy lider i doradca z zakresu innowacyjności i kreatywności, w swoim słynnym przemówieniu TED Talk twierdzi, że szkoły zabijają kreatywność. Według niego, każdy rodzi się artystą, a rolą edukacji jest wykrzewienie tego potencjału. Przytacza on szereg argumentów i przykładów popierających swoją tezę, między innymi fakt, że system edukacji nie nagradza za umiejętności, które wychodzą poza oczekiwane ramy. Osoby tworzące program nauczania zbyt kurczowo trzymają się postulowanego przez środowisko naukowe konstruktu inteligencji – niesprawiedliwie dzieląc uczniów na tzw. humanistów i ścisłych. W efekcie przyjętego status quo, dokonuje się nauczania przedmiotów według ścisłej hierarchii ich „zasadności”, stawiając na pierwszym miejscu matematykę, dalej przedmioty humanistyczne, a sztukę i rzemiosło plasuje się na samym końcu. W myśl tak pojmowanej edukacji, pewien procent młodych ludzi może mieć faktyczne problemy z adaptacją. Rodzi to smutną perspektywę, że część geniuszu może być w młodym wieku bezpowrotnie zaprzepaszczona.

Wraz z postępującą demokratyzacją pedagogiki, ale też dzięki rozwojowi samego środowiska nauczycieli i mentorów, w Polsce i na świecie rozwinęły się alternatywne metody nauczania, które zyskują swoich sprzymierzeńców. Najbardziej „hipisowskim” rozwiązaniem i chyba najbliższym wizji Robinsona jest tzw. unschooling, czyli całkowita rezygnacja z klasycznych metod szkolnych. Dziecko uczy się tylko rzeczy, które je interesują, dzięki czemu ma możliwość rozwijania swoich pasji od samego początku i realizowania się w całym zakresie swojego potencjału. Wychodzi się tu z założenia, że przyswajanie wiedzy pod wpływem nienarzuconego impulsu jest wiedzą nabytą dobrowolnie, przez co atrakcyjniejszą i lepiej zapamiętaną. Dziecko przyswaja umiejętności praktyczne, które w danym momencie jego rozwoju uznaje za najpotrzebniejsze. Podejście to, paradoksalnie, wymaga najwięcej dyscypliny od samych mentorów, którzy w takim systemie zobowiązani są do wychodzenia naprzeciw wszystkim aktualnym zainteresowaniom ich podopiecznych i z pewnością wymaga większej dyspozycyjności niż tylko sprawdzanie prac domowych, wysyłanie na zajęcia pozalekcyjne i pojawianie się na wywiadówkach.

Metoda ta, będąca alternatywą do klasycznego systemu edukacji, niesie jednak założenie, że czegoś cały czas nasze dziecko uczymy. W związku z tym nie można powiedzieć, że edukacja sama w sobie zabija kreatywność. Ta niewątpliwie pożądana w dzisiejszym świecie cecha może być z sukcesem rozwijana (jak i wygaszana), w zależności od przyjętego systemu opartego na indywidualnych cechach dzieci. Zwykły system szkolny daje młodym ludziom przedsmak dorosłego życia, choć dla wielu osób pojęcie to ma znaczenie pejoratywne. Jedna frakcja twierdzić będzie, że jest to konieczne, aby umieć w przyszłości pracować w grupie i podlegać jednoznacznym systemom ocen i kryteriów. Dla drugich będzie to nic innego jak przygotowanie do „wyścigu szczurów” i pracy w korporacyjnym kolektywie, z jasno przydzielonym celem i zakresem kompetencji.

To, co zabija kreatywność u dzieci, ale i u niepokornych dorosłych to nuda i brak poczucia celu przedsięwziętych zadań. Każde zajęcia edukacyjne, nieważne czy w rejonowej szkole publicznej, czy w autorskiej szkole new age, powinny być realizowane w sposób uwzględniający predyspozycje, bo według aktualnej wiedzy, 60 procent cech nabywamy dziedzicznie. Jest to wyzwanie dla nauczycieli każdego szczebla, aby odkrywać w młodych ludziach drzemiący w nich potencjał i co najważniejsze – budować w nich poczucie własnej wartości, które da im w przyszłości siłę do realizowania siebie, nie zważając na presję otaczającego nas świata.