Czy edukacja staje się towarem?

Home / aktualności / Czy edukacja staje się towarem?

Wśród rodziców pokolenia dzisiejszych nastolatków i dwudziestokilkulatków częste jest przekonanie, iż ukończenie studiów to gwarant pracy. Owszem, kilkadziesiąt lat temu szkoła i studia były czymś znacznie bardziej wyjątkowym. Dziś utraciły już ten status, a same uczelnie wyższe wręcz zabiegają o studentów. Reklamują, nagabują, wabią niczym producent nowego modelu telefonu, perfum czy samochodu. Czy uczniowie i studenci w dzisiejszym świecie to klienci, buszujący po supermarkecie?

Sklepowe półki

Dzisiejszego maturzystę, który zdecyduje się iść na studia, czeka trudny wybór.

Jak w supermarkecie stanie przed półkami uginającymi się od produktów w błyszczących, kolorowych opakowaniach. Spośród nich musi wybrać ten, który zadecyduje o jego przyszłości, o karierze zawodowej, o tym, czy stać go będzie na wakacje na Maderze, czy tylko w Ciechocinku.

Poszczególne uczelnie kuszą kierunkami o profesjonalnie brzmiących nazwach, gwarantują zatrudnienie po ich ukończeniu, chełpią się najnowocześniejszymi narzędziami do nauki. Próbują przyciągnąć jak największą liczbę studentów.

A ich usługi często można kupić.

Edukacja dzisiaj

Czym teraz jest dla nas edukacja? Do czego nam służy? Czym kieruje się ktoś, kto wybiera się na studia?

Niewiele jest osób, które dokonując decyzji o przyszłym kierunku studiów, pomijają zupełnie kwestię, czy zdołają dzięki niemu zdobyć pracę. Rzadko studiujemy dla samej wiedzy – a często po to, by zdobyć lepsze stanowisko, wyższe zarobki, bardziej pożądane na rynku pracy umiejętności – a w efekcie wygodniejsze życie.

A co dzieje się, kiedy studia możemy kupić?

Upowszechnienie się edukacji oraz fakt, iż „papierek” można zdobyć za odpowiednią kwotę na prywatnej uczelni, znacznie obniżyły jej wartość i ukończenie studiów nie jest już niczym szczególnym. Czy może to doprowadzić do tego, że z biegiem czasu edukacja stanie się produktem zwyczajnym, mniej pożądanym?

By znaleźć pracę często studia nie są konieczne – ba! Często nawet po studiach trudno znaleźć satysfakcjonujące stanowisko. Myślę, że na przestrzeni kolejnych lat będziemy obserwować ciekawe zmiany w tej sferze: z jednej strony podtrzymujących tradycyjny porządek – szkoła uczy i wychowuje – a z drugiej nowatorów, którzy uważają, że najlepiej uczymy się sami i uczy nas życie – także w kwestii kariery zawodowej.

Odnoszę wrażenie, iż w ostatnich latach coraz większą popularnością zaczyna cieszyć się przekonanie, że nie tylko studia nie są niezbędne (z pominięciem niektórych zawodów, których praktykować się nie da bez ukończenia konkretnego kierunku), lecz często mogą stanowić pewnego rodzaju przeszkodę – zabierają kilka lat, które można już poświęcić na zdobywanie doświadczenia i umiejętności praktycznych, na założenie i rozwijanie własnej firmy, itd.

Ciekawi mnie, co będzie, kiedy dzisiejsi nastolatkowie i dwudziestokilkulatkowie będą rodzicami dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Czy trend się odwróci, czy zabrnie dalej? Czy obrońcy edukacji w dawnej formie zdołają przywrócić jej dawną świetność, czy też może zejdzie ona zupełnie na drugi plan?